22 kwietnia 2015

7 moich dziwnostek
part 1.


Często dociera do mnie, że naprawdę jestem dziwna i jest we mnie coś niezrozumiałego. Dlatego, żeby uwierzyć w to, że jednak jestem normalna i nie powinno się mnie nigdzie wysyłać, postanowiłam stworzyć 'serię' na blogu dotyczącą dziwnostek. Chyba nie ma takiego słowa, ale dla mnie właśnie zaistniało ;D. Tak! Liczę na komentarze typu 'Mam tak samo' albo 'Ja też' bo inaczej stwierdzę, że chyba jest ze mną źle. Haha, nie no bez przesady, bo mimo wszystko lubię swoje dziwne odchyły, coś co nie wpisuje się w ramy normalności, bo dzięki temu moje życie jest ciekawe, a ja mam więcej powodów do śmiechu, nawet z samej siebie :).

Okej, to zobaczymy na jak bardzo dziwnego człowieka wyjdę :D.

#1 Gadam do siebie
I to nie tylko w sytuacji, kiedy coś mi nie wyjdzie, że można usłyszeć z ust małego krasnala (mnie) soczyste 'ku*wa!', ale w każdej innej sytuacji. Mówię do siebie na głos, co muszę spakować, co muszę zrobić, czasem nawet działam jak didaskalia, że mówię głośno co w danej chwili robię. Chociaż i tak najbardziej podoba mi się, kiedy jestem na zewnątrz i komentuję: "Jaka piękna pogoda", "Co za korek", "Fuck, autobus mi ucieka!", "Biegnę, biegnę", a wszystko to po moim jakimś monologu kończy się śmiechem, bo ludzie zaczynają na mnie dziwnie patrzeć. Dlatego staram się hamować wśród ludzi, żeby utrzymać pozory, że nie uciekłam z jakiegoś zakładu.
Czasem zastanawiam się, co mi to daje. Pamiętam, że w szkole zadania z matematyki zawsze robiłam na głos, każdą cyferkę, każdy znak i co robię, ale na sprawdzianach siedziałam cicho i też wychodziło. W sumie uwielbiam swoje wywody, w których ostateczne i tak dochodzę do tego, że nie wiem, czego tak jest haha. Ale ja to lubię, bo tak!


#2 Poczta i prywatność
Cecha, którą często widziała moja siostra i teraz już tak nie robi :D. Strasznie nie lubię i zalewa mnie krew, kiedy ktoś ogarnia coś, jako pierwszy przede mną. I tu nie chodzi mi o listy, bo to wiadomo, że jest naprawdę prywatne. Ale nawet, kiedy przychodziły do mnie kosmetyki i wiedziałam, co do mnie przyjdzie, bo sama je kupiłam, albo firma mi pisała, co dostanę, to paczki musiały czekać w stanie dziewiczym, aż ja ich nie otworzę. Nawet jeśli przychodziła paczka, w której jest coś dla mnie, coś dla mamy, coś dla siostry, to albo otwieramy razem, albo nic nie dostaniesz. Denerwuję mnie też czasem, kiedy przychodzą do mnie kartki z postcrossing'u i dzwoni do mnie mama i mi opowiada, jaka kartka, skąd, kto, co napisał i czyta, bo ja chciałam xD.
Sama nie wiem, skąd się to wzięło. Co prawda kiedyś byłam bardzo kontrolowana i mam tego dość, ale jakoś mam wrażenie, że jeśli coś jest zaadresowane do mnie to mam do tego pierwszeństwo, nawet jeśli by się tam znalazły puste koperty xD. To ma nawet związek z tym, co wyprawiałam w szkole. Podczas sprawdzianu, kartkówek czegokolwiek, jak nauczyciel chodził po klasie i zdarzyło się, że zaglądał mi w kartkę to momentalnie ją zakrywałam albo odwracałam haha.


#3 Liczę.. wszystko!
Uwielbiam matematykę, więc uwielbiam też liczby, ale za bardzo. Jestem w stanie kilka razy w tygodniu wysypać wszystko z portfela i przeliczyć, ile mam pieniędzy, zsumować z tym, co mam na koncie, odjąć jakiś nadchodzący wydatek i dodać znowu zbliżające się korki. Haha, a nawet nie jest tak, że wychodzą mi jakieś sumy, którymi mogłabym się poszczycić (szkoda ;<).
Ja liczę wszystko. Liczę ile mam kartek na ścianie, ile dni mi zostało do jakiegoś tam wydarzenia, ile lakierów do paznokci, błyszczyków, pomadek.. Wszystko, co da się zliczyć jest zliczone, taki remanent, tylko, że częstszy. A i bez sensu bo i tak nigdzie tego nie spisuję, więc lubię tylko tak przez chwile wiedzieć ile, czego mam.


#4 Ustalona kolejność
Nie jestem pedantką, ale mam takie swoje pewne schizy. Jak chodziłam jeszcze do szkoły to miałam ułożone książki, zeszyty w kolejności lekcji, od poniedziałku do piątku, tak samo też odrabiałam zadania. Nigdy nie robiłam tak, że te najtrudniejsze najpierw potem najlżejsze, nie. Ja robiłam po kolei zgodnie z planem zajęć. Tak samo odnośnie do zeszytów, jak każdy dzieciak podkreślałam tematy w szkole i miałam do tego wyznaczoną kolejność długopisów kolorowych i równowaga nie mogła być zachwiana! Do dziś pamiętam, jak kiedyś koleżanka chciała mnie wyręczyć i wzięła pierwszy lepszy długopis (oczywiście zły) i zaczęła podkreślać mi tematy, ohhh to było straszne xD.
Dalej utrzymuje się u mnie kolejność robienia zadań i kolejność kolorowych długopisów (ale już mniej na szczęście ;D). Ale mam za to ustaloną kolejność lakierów do paznokci w jakiej zawsze mają się znajdować i oczywiście kosmetyków do użycia. Mam wrażenie, że wtedy panuję nad sytuacją, co w sumie rzadko się zdarza haha. 


#5 Długopis
W tym punkcie wiem, że nie jestem jedyna, bo już rozmawiałam o tym z paroma osobami i wiem, że mają tak samo :D. Kiedy piszę jakimś długopisem to piszę nim dopóki się nie wypisze. Serio, jestem w stanie szukać pół godziny danego długopisu, bo nie mogę zacząć pisać kolejnym, póki tamtego nie skończę. Jeśli zacznę pisać już innym, bo nie mogę znaleźć przez pół dnia, to oczywiste jest, że idzie drugi w kolejce do wykończenia haha. No wiem, bezsensu :D.
Zawsze siostra się ze mnie śmieje, jak mnie prosi o długopis to się pytam Który?', a ona, że jakikolwiek, co dla mnie jest mega niezrozumiałe ;D.




#6 Cola vs. Fanta
Wiecie, że jestem coloholiczką, jestem uzależniona, uwielbiam ją, koniecznie w puszce i w domu przed komputerem sobie popijam. Ale kiedy idę już gdzieś do jakiegoś baru, pubu, pizzerii i akurat nie pije piwa (zdarza się!) to nie zamawiam coli, nie lubię. Wtedy zawsze przede mną ląduje pomarańczowa fanta lub sok bananowo-porzeczkowy (jeśli nie próbowaliście jeszcze to polecam!).







#7 Wyobrażenia vs. rzeczywistość
Uwielbiam marzyć, uwielbiam wyobrażać sobie swoją przyszłość, uwielbiam planować w głowie jak dokładnie będzie przebiegało spotkanie, jak chce zrobić komuś niespodziankę, albo, że w tym dniu robię to i to. Jak się łatwo można domyślić, często jest tak, że dzieję się coś takiego, że nie mogę wprowadzić w życie swoich planów. I to jest głupie, bo tak naprawdę to są tylko pierdoły, błahostki, które w sumie nic nie znaczą. Ale jeśli ja coś chcę, a ktoś zrobi coś bardzo nieświadomie, a zarazem niszczy mój niecny plan, i wiem, że chciał dobrze, to mnie i tak krew zalewa, bo nie jest tak jak chciałam. Często mojemu się lekko dostawało, bo np. ja chciałam go jakoś tam śmiesznie przywitać w drzwiach, a on jak na złość musiał wtedy wyjść po mnie i dupa blada hahaha.



Jako, że mam już weekend od wczoraj to pozwoliłam sobie się rozpisać. A co się będę :). No, a z Wami jak jest :D? Podzielcie się swoimi dziwnostkami ;).


44 komentarze:

  1. Też często gadam do siebie - to chyba normalne :D skoro nie jestem sama ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. co do zeszytów, miałam tak samo :D

    OdpowiedzUsuń
  3. w takim razie ja też jestem dziwna bo mam podobnie;P ale takie lekkie odchylenia to chyba ma każdy;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahahaha <3 uwielbiam czytać o Tobie posty. Sam fakt, że znam Cię osobiście i jak sobie dopasowuję na ile rzeczywiście udało mi się Ciebie poznać a ile jeszcze skrywasz przed światem :D Ale musze przyznać, że niezły z Ciebie schiz ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. też czasem gadam do siebie :D U mnie w rankingu cola-fanta, wygrywa fanta :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. sok bananowo-porzeczkowy? brzmi smakowicie :D
    ja czasami też gadam do siebie, wiesz muszę od czasu do czasu porozmawiać z kimś inteligentnym :P

    OdpowiedzUsuń
  7. uśmiałam się. ale jeśli chodzi o długopisy - mam tak samo. zresztą mam mnóstwo takich udziwnień :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Też lubię do siebie gadać i liczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja też gadam do siebie(czasem tłumaczę to chęcią porozmawiamy z kims na poziomie :D) i także pisze długopisem dopóki się nie wypisze :) Także piąteczka! :D :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę już myślałam, że nie będę mogła napisać "mam tak samo", ale ostagtni punkt mnie uratował :) !
    Tylko u mnie jest bardziej tak, że obrażam się na kogoś na niby, np tak jak pisalas, że chciałaś przywitać swojego chłopaka w jakiś śmieszny sposóń, ale on akurat po Ciebie wyszedł to mam właśnie podobnie :)
    Uwielbiam jak wszystko idzie po mojej myśli, UWIELBIAM.

    Ja swój rower z komunii sprzedałam jakiemuś żulowi za 60zł hahahha

    OdpowiedzUsuń
  11. Każdy z nas ma jakieś swoje dziwnostki. Nie ma w tym nic złego. Akurat też nie przepadam, gdy ktoś otwiera moje paczki. Z długopisami to by mi się tak przydało, bo najczęściej je zwyczajnie gubię, albo ktoś mi podkrada. No i marzyć też uwielbiam. Ja akurat coli staram sie nie pić, fanta też mi jakoś nie podchodzi ;)
    No i podziwiam Cię, ja za matematyką nie przepadałam ;) Pozdrowieńka serdeczne. Megly.

    OdpowiedzUsuń
  12. He he he ja układam książki w witrynie od największej do najmniejszsj, nie mogę jak mi ktoś je pomiesza. Tak samo gazety, Twój Styl razem, gazetki z Rosmana razem itd. No i ubrania: bluzki z krótkim na 1 kupce, spodnie długie na 2, swetry osobno. Jak wróciłam ze szpitala to szlag mnie trafił bo wszystko było pomieszane. Mąż czasem patrzy na mnie z niedowierzaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja gadam do siebie w samochodzie, notorycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. I też notorycznie sobie wyobrażam rożne rzeczy, analizuję i potem się zderzam z rzeczywistością :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Z długopisem mnie zaskoczyłaś :P U mnie w pracy nie istnieje coś takiego jak posiadać swój długopis. Cieszę się jak znajdę jakikolwiek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha u nas było 10 długopisów rano - na wieczór nie ma ani jednego

      Usuń
  16. Ja robiłam to gdy nikogo nie było w mieszkaniu haha

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie przeczytać taki post;)
    każdy ma jakies dziwactwa ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie przejmuj się, nie jesteś sama:D It's ok to be weird :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Tez nie lubię gdy ktoś otwiera moje paczki itp ;D mają byc nie ruszone hah ;d

    OdpowiedzUsuń
  20. masz swietny i przede wszystkim zabawny styl pisania ;)bede tu od dzisiaj zagladac czesciej ;)

    Pozdrawiam,
    Caroline z www.imacharlatan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. ja znam tylko gadanie do siebie, jak tworze cokolwiek na kompie, robie kanapki, pracuję, wszystko, ZAWSZE GADAM DO SIEBIE, śpiewam, no jesteśmy psychiczne! :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Serio, serio hi hi hi :))
    Ale nasi panowie i tak nas kochają, więc muszą wytrzymywać wszystkie nasze humory, z drugiej strony jest to część przygotowań do naszych ciążowych przeżyć XD C:

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale wiesz,ze ja tez gadam do siebie? haha:p Najlepsze to było jak miałam psa i z nim rozmawiałam, niektórzy patrzyli na mnie jak na nienormalną, więc zapewne jak ktoś widziałby,że mówię do siebie uznałby mnie za prawdziwego dziwaka:D Co do wyobrażeń vs rzeczywistości - skąd ja to znam?:p
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  24. ja też gadam do siebie czasem! ; D szczególnie jak jestem sama w domu! albo ciągle powtarzam: "Joanna, ogarnij się!" :D
    i też przywiązuje się do długopisów. zawinęłam komuś niechcąco ze szpitala jakiś czas temu i od tamtej pory ciągle nim pisze. co ja biedna zrobię jak się skończy?! :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam calkiem podobnie czasem, hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Też czasem gadam do siebie... albo do mojego psa :D

    OdpowiedzUsuń
  27. #3 mi sie najbardziej podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Z pocztą mam tak samo :P
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  29. Gdy chodzilam do szkoły też tak wszystko układałam i starannie prowadziłam zeszyty, które każdy chciał potem pożyczać :D
    www.kaskawsieci.pl

    OdpowiedzUsuń
  30. Pod 1, 3, 4 i w sumie 5 też mogę się śmiało podpisać, chociaż nie wpadłabym na to, żeby te rzeczy u mnie nazwać "dziwnostkami", bo są dla mnie... jak najbardziej naturalne :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam dokładnie tak samo jeśli chodzi o punkt 2 i 7 ;)
    Ostatnio gdy byłam w pracy a, dostałam paczkę mój M. chciał mi opowiedzieć co tam się znajduje, a ja już nie kontrolując się zaczełam prawie krzyczeć że ma ją zostawić w świętym spokoju ;D
    Ja lubię snuć wyobrażenia przed snem i mam tak od dziecka ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Też gadam do siebie :P jakoś nie umiem tego opanować:D albo jak np gotuję czy piekę, to sobie powtarzam na głos co dodałam, co mam dodać i co robię :D

    ale z tymi długopisami to dziwnie masz;P Ja mogę pisać dziesięcioma na raz i nie przeszkadza mi to, że są nie wykończone :P

    OdpowiedzUsuń
  33. hahah też gadam sama do siebie, zwłaszcza jak jestem sama w domu xD

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Ojej, ja nigdy nie wiem ile mam kasy w portfelu , ile wydałam danego dnia czy miesiąca, nic nie liczę. Jesteś wyjątkowa na swój sposób, pewnie dobrze zorganizowana. Podziwiam.

    OdpowiedzUsuń
  35. Rany mam tak samo w stosunku do liczb i ustalonej kolejności. Ja nawet paznokcie maluję sobie wg. kolejności ustawienia lakierów do paznokci :D

    OdpowiedzUsuń
  36. hhahahahah :D
    niestety chyba nic sie ze mną nie pokrywa :d

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja kiedyś też uwielbiałam colę, ale mi przeszło :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Też gadam do siebie i uwielbiam pić ale pepsi :D

    OdpowiedzUsuń
  39. Też mam tak, że wszystko liczę i czytam kilka razy. Kupuję np tonik czytam etykietę w sklepie, w domu, przed użyciem, w trakcie i po :D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD