17 maja 2014

Yves Rocher
Olejek odbudowujący do włosów


Moja pierwsza wolna sobota, o czym trąbię wszędzie, gdzie tylko mogę, haha; na facebook'u na photoblogu, wszędzie. Ale jest mi szczerze z tym mega dziwnie, że nie muszę lecieć na korki, że nie muszę, że nie muszę ogarniać mpk'ów, że nie muszę zrobić tego i tamtego. Najwolniejsza sobota ever, szok. No i spożytkowałam ją na razie na posprzątanie pokoju, ogarnięcie kosmetyków do recenzji, jeszcze mam w planach ogarnięcie paznokci i w między czasie oglądałam bajki Disney'a (DUMBO!, tak jestem wiecznym dzieckiem) i ogarniam włosy; aloes, potem olejek odbudowujący, o którym chcę Wam dzisiaj napisać. Od kiedy bardziej dbam o włosy, aż sama nie wierzę ile czasu można spędzić na samej pielęgnacji. Ja używam tyle kosmetyków, że szok, aczkolwiek po tym, jak wymęczyłam je kilkuletnim paleniem, to teraz walczę i na szczęście widać efekty. Co jakiś czas sprawdzam jakieś nowe rzeczy, ale mam już też takie, bez których się nie obejdę i do których będę wracać latami. Czy poniższy olejek będzie należał do tej grupy :)?


Yves Rocher
olejek odbudowujący do włosów


Cena: 27,90zł
Pojemność: 150ml


Od producenta: Olejek do włosów wzbogacony o olejek Jojoba, posiadający właściwości odżywcze. Dzięki niemu Twoje włosy będą intensywnie odżywione i odbudowane.
Działanie: Wyjątkowa pielęgnacja, olejek o bogatej i przyjemnej konsystencji, która nie skleja i nie przetłuszcza włosów.
Rezultaty: Włosy są intensywnie odżywione dla 92%* kobiet. *test stosowania przeprowadzony na 27 ochotniczkach w ciągu 3 tygodni
Informacje dodatkowe: Zaangażowanie Kosmetyki Roślinnej, ● 99% składników pochodzenia naturalnego., ● Formuła testowana pod kontrolą dermatologiczną., ● Składniki pochodzenia roślinnego: olejek jojoba bio, olej babassu i olej makadamia., ● Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego., ● Bez silikonu, bez sztucznych barwników., ● Bez parabenów. Gest dla ochrony środowiska. Aby ograniczyć zły wpływ na środowisko i zużycie plastiku, flakony zawierają plastik z recyklingu.

Sposób użycia: Nałożyć na suche włosy, przed umyciem, pozostawić na 10 min. Rozprowadź olejek na całej długości włosów. Spłukać, a następnie umyć włosy szamponem. Dla większej skuteczności, po nałożeniu olejku na włosy, owiń wokół głowy ręcznik namoczony w ciepłej wodzie, aby zapewnić lepsze wnikanie produktu.
Składnik aktywny: Złoto pustyni; powszechnie nazywany jojoba, zaskakuje swoim bogactwem. Jego olejek, pozyskiwany z ziaren jojoba, ma właściwości filmogenne i zapobiegające odwadnianiu, które pozwalają przeciwdziałać czynnikom zewnętrznym. Włosy są nie tylko chronione, ale także odżywione.
Skład: Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Ethylhexyl Cocoate, Brassica Campestris (Rapeseed) Seed Oil, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Borago Officinalis Seed Oil, Orbignywa Oleifera Seed Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Parfum/ Fragrance, Tocopherol, Oleth-10



Opakowanie olejku, jak dla mnie jest mega rewelacyjne i zarazem eleganckie. Samym wyglądem przypomina mi jakieś apteczno-chemiczne rzeczy, którymi się odmierza, wlewa, wylewa i tworzy jakieś mikstury, pewnie ze względu na mega specyficzne zamknięcie. Opakowanie jest niewielkie, idealnie mieści się w mojej dłoni, do tego jest przeźroczyste, więc widać, czy produkt się kończy i ile nam zostało do końca. Dzięki tej specyficznej zakrętce, bardzo łatwo się go otwiera, nawet mając mokre, czy tłuste dłonie. Szkoda tylko, że opakowanie się bardzo klei i jest mega natłuszczone przez sam olejek, czego nie da się niestety zmyć. Co może się zakończyć przyklejonymi włosami do samego opakowania, co zresztą widać na niektórych moich zdjęciach. Niestety zauważyłam to dopiero przed chwilą, jak obrabiałam zdjęcia ;<. Otwór przez, który wylewamy płyn jest niestety bardzo ciasny i trochę to mozolnie idzie, tak kropelka, po kropelce. Na szczęście buteleczka jest z plastiku, dosyć miękkiego, więc mimo iż nie jest to łatwe, to można ścisnąć opakowanie i przyspieszyć ten proces. Ja olejek stosowałam na różne sposoby, na szczęście każdy z nich się sprawdzał. Albo tak, jak producent radzi, że na 10 minut przed myciem, albo stosowałam go jako zwykły olej do włosów; na parę godzin albo nawet na całą noc. 



Konsystencja jest typowa dla olejków, może trochę rzadsza niż inne, ale ogólnie jest bardzo okej. Ma lekko żółtawy kolor. Zapach, dla mnie jest rewelacyjny, strasznie mi się spodobał, kojarzy mi się bardzo z ciepłem, wiem dziwne porównanie, ale jakoś tak mam :D. Lekko orzechowy, ale i bardzo świeży, w żaden sposób nie jest nachalny, zbyt intensywny, czy męczący. Na włosach jest lekko wyczuwalny tylko na samym początku, a szkoda, bo mi się bardzo spodobał ;). Aczkolwiek może być to też spowodowane tym, że potem nakładam jeszcze tysiąc innych rzeczy na moje kręcone włosy, więc mogą zabijać ten zapach. Aplikacja ostatecznie przebiega bardzo wygodnie, bez zbędnych przeszkód. Olejek genialnie wsiąka we włosy i mam wrażenie, że zostaje w nich nawet po zmyciu (ale nie obciążając, ani przetłuszczając). Może trochę spływać z włosów, dlatego polecam albo zawijanie całych włosów w ręcznik, albo zakładanie takiej koszulki, której nam nie jest szkoda.



Co do rezultatów i działania. Ja jestem mega zadowolona! Włosy są widocznie odżywione, miękkie (nawet końcówki!), błyszczą i są ogólnie w 100 razy lepszej kondycji niż wcześniej. Czy odbudowuje no nie wiem, wiadomo, że raczej żaden kosmetyk tego nie zrobi, ale chyba to jest pierwszy raz, kiedy wygórowane obietnice producenta mi nie przeszkadzają, bo to jest jedna jedyna rzecz, której nigdy bym się nie spodziewała po żadnych, nawet tych najdroższych kosmetykach. Wygładza włosy, są łatwiejsze do ogarnięcia i nawilżone, przemiłe w dotyku. Na szczęście te cudowne efekty nie idą w parze z przetłuszczeniem, obciążeniem włosów, czy podrażnieniem skalpu. Przy okazji włosy mają ładniejszy skręt niż zwykle, a to jest ogromny plus dla posiadaczek loków, tym bardziej tych niesfornych ;). Nie zmywa też farb, zazwyczaj od razu po farbowaniu sięgam po ten olejek i nie widzę żadnych przejaśnień, czy szybciej zmywającego się koloru. Nic dodać, nic ująć, rewelacja ;).



Co prawda produkt nie należy do tych najtańszych, aczkolwiek jest częsty w promocji, czy w ogóle dodawany jako gratis, jeśli ktoś kupuje kosmetyki z Yves Rocher to doskonale zna te przeróżne promocje, które są na prawdę opłacalne. Nie znam żadnej innej marki, która aż tak by wychodziła na przeciw swoim klientom. Opakowanie 150ml wystarcza na jakieś półtora, dwa miesiące. Może trochę dłużej, wiadomo w zależności od tego, jak często z niego korzystamy. Ja olejuję włosy przed każdym myciem (przynajmniej na godzinę), czyli jakieś dwa/trzy razy w tygodniu. Skład też jest bardzo dobry, przynajmniej na tyle, na ile się znam to tak mi się wydaje haha. Jeśli nie mam racji to oczywiście mnie poprawcie.



Podsumowując, ja polecam ten olejek z czystym sercem. Co prawda jest drogi, ale polecam czyhać na promocję, tym bardziej, że Yves Rocher ma parę kosmetyków wartych uwagi, więc warto się rozejrzeć też szerzej. To jest mój naprawdę ulubiony olejek do włosów, do którego myślę, że będę wracać i wracać. Jak nie jako olej na noc, to jako krótkie olejowanie tuż przed myciem, bo każda opcja sprawdzona i działająca. Warto też podkreślić to, że zapach jest genialny, co niestety przy olejach do włosów nie można się spodziewać fiołków, a tu jak najbardziej pozytywnie. Mój ideał, więc naprawdę polecam każdemu.


Miałyście :)? Albo jakie są Wasze ulubione, idealne olejki na włosy ;)? 


23 komentarze:

  1. Rozważałam kiedyś zakup tego olejku, ale jeszcze wtedy nie byłam pewna, czy wart jest uwagi. Teraz już wiem, że muszę zrobić dla niego miejsce w mojej łazience :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie użyłam go tylko raz, ale jestem już zadowolona :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie miałam go :( ale chce! tylko mocno trzymam sie swojego postanowienia: żadnych nowych olejów do wykończenia tego co mam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aktualnie z orzechów włoskich i laskowych :D
      miałam jeszcze amle ale na szczęście ją puściłam w świat, więc zostało mi jakieś 200 ml bym mogła kupić coś nowego ;)

      Usuń
    2. Jakoś zupełnie nie działała amla na moje włosy, równie dobrze mogłam nie kłaść oleju

      Usuń
  4. Obecnie używam arganowego, ale być może kiedyś się na niego zdecyduję ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo się cieszę, że tak fajnie się sprawdza, bo mam 2 opakowania w zapasach ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Póki co nie używam olejków do włosów, ale niedługo znowu zacznę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mialam, ale poczekam właśnie na promocję:P Bo fakt-trochę drogi, ale że w YR są czsęto promocje, to warto poczekać;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślałam, że kosztuje majątek ale cena jeszcze nie przeraża :) Muszę wykończyć wszystko, co mam i kupię ten olejek. Po Twojej recenzji myślę, że warto :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cały czas jednak Sesa ;) Tego jeszcze nie miałam okazji stosować, ale to głównie dlatego, że najbliższy YR daleko ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. dla mnie jest on zbyt mały, zbyt drogi i zbyt mało wydajny :/

    OdpowiedzUsuń
  11. na razie używam oleju kokosowego i rycynowego ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja obecnie stosuję olejek do włosów Kerastase i jestem z niego bardzo zadowolona, ale tym z YR mnie zaciekawiłaś. Może kiedyś skuszę się na niego :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nigdy nie olejowałam włosów, ale może czas wypróbować ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Akurat ostatnio zastanawiałam się nad tym olejkiem, teraz już wiem że warto go kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Skład fajny, ale wydaje mi się, że podobna mieszanka przygotowana w domu, wyszłaby dużo taniej, bo widzę, że przeważa olej słonecznikowy po prostu ;)
    Może załapię się na jakąś promocję, to chętnie wypróbuję!

    OdpowiedzUsuń
  16. widziałam go, jednak nie zakupiłam. Myśle,że wypróbuję ;-) mam nadzieje, że trafię na promocje.

    OdpowiedzUsuń
  17. O tak, opakowanie również mnie zachwyca. Rzeczywiście przypomina apteczne specyfiki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. w moim sąsiednim mieście jest stacjonarny sklep Yves Rocher, muszę do niego zajrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo lubię kosmetyki z Yves Rocher,ale z tym jeszcze nigdy nie miałam styczności :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę o komentarze na temat notki lub moich wpisów u Was ;))
miło mi, że mam fajnego bloga, ale za pusty komentarz nie dodam do obserwowanych ;))
mimo wszystko lubię z Wami rozmawiać, czy nawet ostrzej konwersować ;)) :DDD